Kobiety w alpejskich służbach ratowniczych – wywiad z Sabriną Wurzer, austriacką ratowniczką górską

Komentarze (0)

Spis Treści

    Kraje alpejskie mogą poszczycić się blisko 100-letnią historią ratownictwa górskiego. Akcje ratownicze odbywają się tam bez względu na pogodę czy ukształtowanie terenu. Ratownicy głównie są ochotnikami, ale mając na uwadze ostateczny cel, jakim jest ludzkie życie, poświęcają ogrom czasu na odpowiednie przygotowanie i edukację. Kiedy bowiem przybywają na miejsce zdarzenia, ich działania muszą być perfekcyjne. Kandydaci do służby (w większości doświadczeni alpiniści) przechodzą trzy-czteroletnie bardzo trudne szkolenie, aby móc bezpiecznie ratować ludzi z sytuacji podbramkowych w górach.

    kobiety w ratownictwie górskim |© Sabrina Wurzer


    Ratownictwo górskie jest przedsięwzięciem na wskroś wszechstronnym



    W zakres działań ratownictwa górskiego wchodzi pomoc turystom, narciarzom lub wspinaczom w nagłych wypadkach w trudnym terenie, ratowanie ofiar lawin oraz udział w akcjach ratunkowych z innymi organizacjami ratowniczymi. Istotna jest też pomoc w zapobieganiu wypadkom, eliminacja poszczególnych źródeł zagrożeń oraz przyczynianie się do ochrony przyrody, krajobrazu i środowiska. Ratownictwo górskie jest przedsięwzięciem na wskroś wszechstronnym. W każdym obszarze działania najważniejsze jest, by zawsze zachowywać chłodny umysł i wystrzegać się błędów. Ratownicy muszą być w stanie całkowicie skoncentrować się na swoich zadaniach, gdy inni znajdują się w niebezpieczeństwie. To wymaga maksymalnego skupienia. Ich zapłatą jest głównie satysfakcja, że pomogli tym, którzy tegi potrzebowali. Przy okazji malownicza panorama Alp sprawia, że w tej pracy nigdy nie jest nudno.

    Co roku coraz więcej kobiet zgłasza chęć zostania ratowniczkami górskimi. Kilka lat temu jedną z nich była Sabrina Wurzer z Bischofshofen w Austrii. Na co dzień jest kierownikiem w dziale marketingu, a od momentu ukończenia kursu, który miał miejsce półtora roku temu, aktywnie angażuje się w akcje ratownicze w Bischofshofen. Wspiera także działania zespołu prasowego i działu i public relations regionalnego kierownictwa Górskiego Pogotowia Ratunkowego w Salzburgu. Ta 35-latka dorastała w mieście, w Düsseldorfie w Niemczech, ale ponad dziesięć lat temu przeniosła się do Austrii. Od tego czasu zawiązała się niezwykle silna więź pomiędzy nią, miejscową ludnością i górami.

    ratowniczki górskie |© Sabrina Wurzer


    Przyciągnęła mnie idea pomagania ludziom i to, że mogę oddać się służbie w słusznej sprawie



    Twojej aktywności w górach przyświeca hasło „wspinacze pomagają wspinaczom”.
    Jak to się stało, że zaangażowałaś się w ratownictwo górskie?

    Moje zainteresowanie alpinizmem i miłość do gór odkryłam stosunkowo późno. Pochodzę z północnych Niemiec, mój mąż z Salzburga. On był doświadczonym wspinaczem i ratownikiem i to dzięki niemu poznałam góry tej mojej przybranej, ale pięknej ojczyzny. Miałam okazję nauczyć się ich, czerpiąc informacje z pierwszej ręki. Z czasem moja sprawność fizyczna, wiedza i umiejętności alpinistyczne stały się na tyle wysokie, że pojawiła się we mnie chęć zaangażowania się w ratownictwo. Przyciągnęła mnie idea pomagania i to, że mogę oddać się służbie w słusznej sprawie.


    Podczas szkolenia na pewno nikt ci nie odpuszcza



    Co musiałaś zrobić, żeby zostać ratowniczką górską? Powszechnie wiadomo, że szkolenie jest bardzo wymagające i zdecydowanie nie dla osób o słabych nerwach.

    Właściwie to zaczęłam od rocznego okresu próbnego, w którym brałam udział w wielu wieczornych sesjach szkoleniowych. Jednocześnie byłam uważnie obserwowana przez doświadczonych instruktorów, którzy ostatecznie decydowali, kto nadaje się do pracy pogotowiu górskim. To najlepszy sposób, ponieważ musisz być osobą, która jest w stanie bezpiecznie i bez zająknięcia wykonywać swoje zadania. Podczas szkolenia na pewno nikt ci nie odpuszcza. Rok próbny miał również na celu umożliwienie adeptom dalszego rozwoju. Po wszystkim, w lokalnym oddziale ratownicy ciepło powitali mnie jako pełnoprawnego członka. Na szczęście fakt, że jestem kobietą, nie miał żadnego znaczenia w kontekście akceptacji w zespole i integracji z innymi ratownikami.

    kobiety w górach |© Bergrettung Salzburg


    Czytaj także:



    A tak generalnie, jak ci się podobał kurs?

    Cały program wydał mi się bardzo ekscytujący. Składał się z dwóch części – dotyczących zimowego i letniego ratownictwa górskiego. Teoria i praktyka idealnie uzupełniały się nawzajem. I oczywiście uczestnicy zostali przeszkoleni w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Następnie braliśmy udział w kursach technik ratowniczych w sytuacjach awaryjnych na klifach oraz w warunkach głębokiego śniegu i lodu. Dodatkowe kursy obejmowały wiedzę o lawinach i skialpinizm. Bez wątpienia największą atrakcją szkolenia był dla mnie tydzień spędzony w alpejskiej chacie pośród 3000-metrowych szczytów Parku Narodowego Wysokich Taurów. Na tak zwanym „kursie lodowym” uczono nas zaawansowanych technik bezpieczeństwa i ratowania życia w warunkach lodowych. Następnie zrobiliśmy serię wyselekcjonowanych wysokogórskich szlaków, aby zastosować w praktyce to, czego się nauczyliśmy. Mieliśmy też wiele wykładów o lodowcach. Atmosfera i aura zespołu były po prostu fantastyczne. Ogólnie cały kurs odbył się w atmosferze serdecznego koleżeństwa. Generalnie wykwalifikowani instruktorzy przekazywali swoją wiedzę teoretyczną i dzielili się bogatym doświadczeniem.

    kobiety topr |© Bergrettung Salzburg


    Ratownictwo górskie to praca zespołowa



    Co najbardziej cię ekscytuje w byciu ochotniczą ratowniczką górską?

    Duch zespołowy. Ratownictwo górskie to praca zespołowa. Musisz być w stanie w 100 procentach polegać na swoich kolegach. Największą motywacją dla nas wszystkich jest pomoc ludziom, którzy znaleźli się w nieoczekiwanej sytuacji. Czasami trzeba zatrudnić od 20 do 30 ratowników górskich, aby uratować pojedynczą ofiarę wypadku. Wiele sytuacji awaryjnych zdarza się nawet wtedy, gdy wspinacze są dobrze przygotowani, ale ukształtowanie terenu, okoliczności i warunki pogodowe okazują się za trudne. My jednak jesteśmy po to, aby oferować pomoc, a nie osądzać ofiary. Trudno mi to inaczej ubrać w słowa. Jednak moją największą motywacją do zaangażowania się w ratownictwo górskie – poza miłością do natury – jest to uczucie, które towarzyszy przychodzeniu komuś z pomocą w niebezpieczeństwie oraz świadomość, że jeśli kiedykolwiek zdarzy mi się wypadek w górach, moi koledzy będą tam, by mnie uratować. Co więcej, często po kilku tygodniach otrzymujesz listy z podziękowaniami od osób, którym udało ci się pomóc. To może być naprawdę poruszające doświadczenie.

    kobiety ratowniczki |© Sabrina Wurzer


    To naturalne, że jako kobieta zastanawiasz się, czy jesteś w stanie nadążyć za tymi wszystkimi wymaganiami



    Czy możesz nam przedstawić dzisiejsze ratownictwo górskie z kobiecego punktu widzenia?

    Pozostaje faktem, że w ratownictwie górskim działa znacznie więcej mężczyzn niż kobiet. W samym naszym regionie jest około 2000 ochotniczych ratowników górskich, a tylko około 90 z nich to kobiety. W takiej sytuacji jako kobieta odczuwasz presję, by się wykazać. Kierownictwo austriackich służb popiera włączenie kobiet do zespołów ratownictwa górskiego i jest bardzo zaangażowane w przyciąganie większej liczby ochotniczek. Robi się w tym celu naprawdę bardzo dużo. Wydaje mi się, że niechęć pochodzi jednak ze strony samych kobiet i to mimo faktu, że obecnie jest na świecie wiele znakomitych wspinaczek. Być może potrzeba włożyć więcej wysiłku w przekonywanie? To prawda, że kurs jest bardzo wymagający zarówno fizycznie, jak i merytorycznie. To naturalne, że jako kobieta zastanawiasz się, czy jesteś w stanie nadążyć za tymi wszystkimi wymaganiami. Moje przesłanie do kobiet, które chciałyby zostać ratowniczkami górskimi jest jasne: zaufaj sobie! To wyjątkowe doświadczenie.


    Wywiad przeprowadził Daniel Ravasz. Tekst opublikowano wcześniej na anglojęzycznym blogu Jack Wolfskin.

    Powiązane Wpisy

    Gravelove Alicante – rowerem po Hiszpanii

    Alicante, Hiszpania to mekka rowerzystów trenujących przed sezonem. Swoją sławę zawdzięcza różnorodności terenu, niewielkiej ilości dni deszczowych i kilometrom tras o niewielkim ruchu samochodowym. Do tego zapierające dech w piersiach widoki – lazurowe Morze Śródziemne, pagórkowate tereny i górzyste wąwozy. Znajdują się tu trasy dla rowerzystów różnej maści – szosa, MTB, enduro czy gravel. Czytaj więcej

    Komentarze (0)

    Mały Szlak Beskidzki – gdzie się znajduje oraz jak przejść? Co warto wziąć ze sobą na szlak MSB?

    Nazywany czasem szlakiem północnym lub młodszym bratem Głównego Szlaku Beskidzkiego, prowadzi w miejsca, w które GSB nie dociera. Wędrując Małym Szlakiem Beskidzkim odwiedzimy rzadziej uczęszczane przez turystów pasma Beskidu Małego, Makowskiego oraz Wyspowego. Wyprawa na MSB jest świetną okazją do spróbowania swoich sił w wędrowaniu na dłuższym dystansie. Czytaj więcej

    Komentarze (0)

    Lawiny w Tatrach – jak uniknąć wypadku lawinowego?

    Lawiny śnieżne są jednym z kluczowych zagrożeń występujących zimą lub wczesną wiosną w górach. Tegoroczny sezon, który jest szczególnie niebezpieczny, już nie raz udowodnił jak groźny może być ten biały żywioł. Wszystkie osoby poruszające się w rejonach zagrożonych lawinami - narciarze, wspinacze czy piesi turyści, powinni wiedzieć w jakich warunkach powstają lawiny i jak można się przed nimi chronić. Czytaj więcej

    Komentarze (0)

    Powiązane produkty