Powoli, rytmicznie i do przodu – medytacja w trakcie wędrówki. Wywiad z Gustlem Freadrichem z Alpinschule Innsbruck

Komentarze (0)

Spis Treści

    Gustl Fraedrich to instruktor narciarstwa i przewodnik górski ze szkoły Alpinschule Innsbruck, który zajmuje się też szkoleniami przyszłych przewodników. Na swoje tygodniowe wyprawy terenowe zabiera około 10-12-osobowe grupy, przy czym nie ogranicza się tylko do tras nieopodal swojego miejsca zamieszkania, ale podróżuje też po całym świecie. W obliczu COVID-19 podróże jednak nie są już tak łatwo dostępne – ale może miejsce wędrówki nie ma aż takiego znaczenia, jak wielu osobom mogłoby się wydawać?

    wywiad alpinschule innsbruck

    Edith Amusch: Gdzie tak naprawdę rozpoczyna się „wielkie nieznane”? Czy nie jest czasem tak, że prawdziwe wędrówki to tylko w górach, choćby małych?

    Gustl Fraedrich: Będziesz się śmiać, ale zdarzyło mi się poprowadzić grupę na szlaku wokół Hamburga podczas dni otwartych w zaprzyjaźnionym biurze podróży. Generalnie jesteśmy w stanie zorganizować wycieczkę wszędzie, gdzie tylko można chodzić. Oznacza to, że nie zawsze będziesz potrzebować w tym celu gór, wędrować można też po płaskim. Jednak górzyste regiony jak Alpy czy wyspowe destynacje, np. Wyspy Kanaryjskie, Madera czy Majorka to wciąż dla większości osób ulubione kierunki wypraw.

    Koronawirus utrudnił podróże w najbardziej widowiskowe miejsca na świecie. Myślisz, że przy okazji zmieniło się podejście do hikingu [długich pieszych wędrówek – przyp. tłum.]?

    Ludzie mogą uprawiać hiking w każdym miejscu, niezależnie od tego, czy znajdują się blisko, czy daleko od swojego domu. Naturalnie każdemu wydaje się, że wszędzie jest ciekawiej niż tam, gdzie mieszkają, gdziekolwiek by to nie było na świecie. Z mojej perspektywy szlaki na wybrzeżu, bliskość oceanu i nadmorska przyroda wydają się bardzo ekscytujące, ponieważ dotąd nie miałem zbytnio z nimi styczności. Z drugiej strony ludzie znad morza uważają, że regiony górskie to szczyt marzeń każdego wędrowca. Pandemia mogła zmienić wiele rzeczy, ważne jednak, by po potknięciu znów się podnieść. Wszystko może i zwolniło, musimy więc nauczyć się podchodzić do spraw na spokojnie, ale krok po kroku możemy realizować swoje założenia. Tak jak podczas marszu, cel osiągnąć można idąc równo i stawiając jedną stopę za drugą.


    „Każdy krok w stronę szczytu to krok z dala od problemów”


    Co jest esencją hikingu, skoro ani miejsca, ani krajobrazy nie są tym najważniejszym elementem?

    Hiking ma wiele wspólnego ze spokojem, energią i wytrwałością. W końcu najważniejsze jest to, by być w harmonii ze sobą. Istnieje takie świetne powiedzenie: „Każdy krok w stronę szczytu to krok z dala od problemów”. Jest tylko jedno „ale” – jak przy wszystkim w życiu – w pewnym momencie trzeba będzie zejść z powrotem w dolinę. Oznacza to, że problemy wcześniej czy później nas dopadną. Jednak podczas zdobywania szczytów nie warto o tym myśleć, tylko skupić się na osiągnięciu wewnętrznego spokoju, na tzw. medytacyjnym rytmie marszu. Ja się wyłączam. Medytuję.

    wywiad szkoła alpejska innsbruck

    Również, gdy idziesz z grupą?

    Oczywiście, kiedy jestem liderem wyprawy mam swoje zadania i obowiązki do wypełnienia, więc to naturalne, że jestem bardziej skoncentrowany. Niemniej staram się osiągnąć stan harmonii, a także przenieść go na moją grupę. Tłumaczę wtedy uczestnikom całą ideę wędrówki, zarówno od strony technicznej, jak i duchowej. Pewnie, że dla nich dużo więcej rzeczy ma znaczenie: pogoda powinna być ładna, trasa urozmaicona i dostosowana do poziomu sprawności czy nastroju, a podczas chodzenia po górach, niezbędny jest dłuższy postój w schronisku. Jak wędruję sam, nie są to rzeczy aż tak dla mnie ważne. Wolę, żeby pogoda była trochę nieprzewidywalna. Kiedy pada deszcz, jest burza, albo lepiej, śnieżyca, jest znacznie więcej do roboty. Najlepszy moment całego dnia to wtedy powrót z wymagającej trasy do domu. Przez to, że tak dużo dzieje się w trakcie wędrówki, również wewnętrznie, sama możliwość powrotu do domu jest niezwykle przyjemna, wtedy rozumie się, że do szczęścia nie potrzeba wiele, wystarczy: dach nad głową, ciepły prysznic, suche ubrania i kubek herbaty. Najprościej mówiąc, po powrocie czujesz się jak nowo narodzony.


    Czytaj także:


    Medytacja nie jest terminem, który kojarzy się bezpośrednio ze szkołą alpejską z Tyrolu.

    Zgadzam się. Jednak dzisiaj dużo łatwiej jest operować takimi kategoriami niż na przykład 10 lat temu.

    alpinschule innsbruck jack wolfskin


    Hiking stał się bardziej dostępny, różnorodny i kolorowy


    Przypadkiem odkryłeś tę medytacyjną stronę hikingu czy od początku świadomie jej szukałeś?

    Bez wątpienia ten stan to coś, co starałem się osiągnąć. Wykorzystanie hikingu jako narzędzia pomogło mi jednak dotrzeć do celu w prosty sposób. Tak jak większość ludzi, odkryłem w sobie pasję do wędrówek już dzieciństwie, różnica jest jednak taka, że kiedyś szalki były dla mnie znacznie trudniejsze i to dzięki medytacji szczyty znacząco się do mnie zbliżyły.

    Obecnie wróciła moda na hiking, bo ten stał się bardziej dostępny, różnorodny i kolorowy, co widać po modzie na szlakach. Cały trend został zrewitalizowany, to już nie jest aktywność dla starszych ludzi. To coś fajnego, przygoda. Ludzie dzielą się swoimi wędrówkami w sieci, wrzucają posty w mediach społecznościowych. Dzięki nowym aplikacjom i mapom wielodniowe wędrówki stały się bardziej powszechne, interaktywne i bezpieczne. Nawet jeśli masz ochotę na indywidualną wyprawę, wszystkie informacje są na wyciągniecie ręki. Hiking generalnie stał się bardziej dynamiczny.

    Jak sobie radzisz w sytuacji, kiedy idziesz szlakiem, który znasz na pamięć i nad którym nie musisz się zastanawiać, a twoje myśli zbaczają z torów i zaczynają krążyć wokół codziennych problemów?

    Jeśli zaczynam za dużo rozmyślać, skupiam się na liczeniu kroków. Nie od początku do końca, od jednego do miliona, ale jak w orkiestrze wojskowej: 1, 2, 3, 4, 1, 2, 3, 4. Robię to tylko po to, by powrócić do stanu, w którym przestaję myśleć. Skupiam się na moim rytmie, na oddychaniu, na krokach i w końcu na drodze, którą pokonuję. Oczywiście łatwiej powiedzieć, niż zrobić, ale wystarczy nabrać trochę doświadczenia. Dzięki temu ja już nie muszę patrzeć non stop pod nogi, ponieważ zawczasu sonduję drogę przed sobą i teoretycznie mógłbym nawet zamknąć oczy na jakiś czas. Każdy może nauczyć się tej pewności na trasie, nawet ćwicząc w środowisku miejskim. Możesz po prostu przejść przez park i po drodze ustawić kilka przedmiotów, na przykład mały kamień czy gałąź. Najpierw patrzysz na trasę, którą chcesz pokonać, zapamiętujesz ją, następnie zamykasz oczy i idziesz przed siebie. Początkowo próbujesz dotrzeć do pierwszego punktu, potem do drugiego i tak dalej. To bardzo istotne ćwiczenie dla poprawienia świadomości i pewności stawianych kroków. Uczestnikom moich wycieczek często radzę to samo. Czasem też zdarza się, że idą ze mną ludzie nie do końca wysportowani. Kiedy dotrą do punktu, z którego nie ma odwrotu i który po prostu trzeba przejść, radzę im skupić się na samym rytmie kroków. Wtedy zazwyczaj im się udaje.

    Więc w pewnym sensie jesteś mentorem, a grupa składa się z twoich uczniów?

    Powiedziałbym, że jestem psychologiem-hobbystą (śmiech). Tak, myślę, że to jest to. Oczywiście są sytuacje, w których ludzie nie chcą słuchać moich rad, a ja nie śmiałbym tego na nich wymuszać.

    szkoła alpejska innsbruck jack wolfskin


    Zarówno każda wyprawa, jak i mniejsza wycieczka zaczyna się od planowania


    Zatem, w którym momencie zaczyna się właściwa wędrówka? Co zawsze trzeba mieć przy sobie?

    Zarówno każda wyprawa, jak i mniejsza wycieczka zaczyna się od planowania. Zawsze powinniśmy myśleć o tym, dokąd chcemy się udać. Czego właściwie potrzebujemy, jak będziemy się pakować? Zastanawianie się nad trasą przy okazji podkręca atmosferę. Co się będzie działo po drodze? Być może już teraz możemy to sobie wyobrazić. Na tego typu pytanie warto odpowiedzieć sobie zawczasu, by być gotowym na sytuacje awaryjne. Oczywiście ważny jest też sprzęt, ale dla mnie obmyślanie kompletnego planu to najlepsza rozrywka. Podczas pakowania warto pamiętać o zabraniu ubrań na zmianę – wiele osób to ignoruje, ale ja uważam, że nie ma nic bardziej przyjemnego niż ubranie świeżego t-shirtu po tym, jak spoceni dotarliśmy na szczyt. Taki prosty zabieg pozwala na poprawę termoregulacji ciała i znacząco podnosi uczucie radości z tego, co robimy. Logiczne też test to, że automatycznie ma się więcej energii i motywacji, by kontynuować swoją wędrówkę.

    Wywiad przeprowadziła Edith Ambusch. Tekst został opublikowany pierwotnie na niemieckojęzycznym blogu Jack Wolfskin.

    Powiązane Wpisy

    Jack Wolfskin i Zen Gór zapraszają na podcast z serii At Home Outdoors z Martyną Wojciechowską

    Pełne świadomości doświadczanie, czerpanie garściami z natury, z ruchu i własnych, codziennych przygód to coś o co warto walczyć, niezależnie od długości czy egzotyki życiowych podróży. Z tego właśnie powodu do podcastu Zen Gór wraz z Adamem Balionem zaprosiliśmy Martynę Wojciechowską, która od lat inspiruje Polaków do doświadczania właśnie, poczucia empatii i samoakceptacji, a przy tym towarzyszy wilczej watasze Jack Wolfskin. Czytaj więcej

    Komentarze (0)

    Gdzie jechać nad morze jesienią? Czy jesienny Bałtyk może być atrakcyjny?

    Nadciągającą jesień czuje się w kościach – pojawia się chłodny, przeszywający wiatr, deszcz pada coraz częściej, a temperatura wymusza zakładanie długich rękawów. Mimo że tego typu dni zachęcają do zawinięcia się w koc z kubkiem ciepłej herbaty w dłoni, to jednak część osób uważa, że właśnie wtedy zaczyna się najlepszy czas na urlop, a w wyjeździe nad Bałtyk upatruje szczyt turystycznego spełnienia. Czemu ktoś miałby dobrowolnie chcieć wystawić się na surowy nadmorski klimat i spędzić jesień nad Bałtykiem? Tak się składa, że jest ku temu kilka powodów. Czytaj więcej

    Komentarze (1)

    Jak zostać profesjonalnym fotografem? Historia Guerela Sahina, głównego fotografa marki Jack Wolfskin

    Guerel Sahin jest fotografem podróżniczo-krajobrazowym i żywym dowodem na to, że podążanie za własną pasją i ambicjami daje możliwość spełnienia wieloletnich marzeń. W tym roku zarówno Jack Wolfskin, jak i ten artysta pochodzący z Kaiserslauter w Niemczech świętują swoje czterdzieste urodziny. Poznaj historię tej współpracy i dowiedz się, co zmotywowało Guerela do porzucenia swojej kariery i poświęcenia się fotografowaniu krajobrazów. Czytaj więcej

    Komentarze (0)

    Powiązane produkty