Karolina

Funkcja w stadzie: Visual Merchandiser

Styl jazdy: Enduro

Jak zaczęła się
Twoja rowerowa przygoda?

7 lat temu zakończyłam przygodę ze wspinaczką sportową i najlepszym lekarstwem na to sportowe rozstanie była nowa zajawka. Moja rowerowa przyjaciółka doradziła mi zakup roweru, takiego z prawdziwego zdarzenia, a to wydatek znacznie wyższy niż 1000 zł ;) No i się zaczęło!

Za kolejnymi namowami trafiłam do klubu rowerowego, w którym przeszłam prawdziwą szkołę życia. Jako że często byłam jedyną dziewczyną na wyjazdach w górach, nieźle dostawałam po tyłku. Nie było ulg z racji faktu, że jestem kobietą. Nie poddawałam się, a że jestem systematyczna i uparta w dążeniu do sportowych celów, kondycja górska rosła. Z czasem poznawałam nowych riderów, którzy oprócz szutrów i ubitych tras, pokazali mi jazdę po bardziej dzikich terenach. Zaowocowało to zmianami rodzajów rowerów i eksploracją nowych miejsc, które do tej pory nie były w moim zasięgu. Przeewoluowałam z jazdy XC, na jazdę enduro.

Dlaczego akurat ten styl jazdy?

Przede wszystkim kontakt z naturą, możliwość swobodnego wyboru tras, na których praktycznie nie spotkasz żadnych ludzi, a jak już spotkasz to takich, którzy podobnie jak Ty definiują góry i rower. Uczucia, którego doświadczasz po fajnym zjeździe, albo całym dniu jazdy, kiedy nie wiesz już jak się nazywasz i przeklinasz każdy kolejny podjazd. Wychodzenie poza swoje granice, kiedy nogi już nie dają rady, a jedzie tylko głowa, kiedy boisz się na trudnym zjeździe, a jednak jedziesz… Mogłabym jeszcze długo wymieniać.

Ulubione miejsce wypraw rowerowych

W Polsce nigdy nie zawodzi Ślęża i Radunia, szlaki graniczne w Masywie Śnieżnika, a moim nowym odkryciem jest Świeradów i tamtejsze dzikie traile, które budują lokalsi. Ten sezon otworzyłam na Gran Canarii, która zachwyciła i zaskoczyła mnie różnorodnością tras enduro, od flowoych po mega kamieniste. Z niezmienną radością dziecka co sezon wracam także na Rychlebskie Ścieżki, które z roku na rok zaskakują nowymi trailami. Zresztą, nie ważne gdzie, ważne z kim.

Testowane produkty

Do testów wybrałam monochromatyczny zestaw w kolorze tulip red.

TOURER VENT T W to miłość od pierwszego założenia. Koszulka świetnie leży i po założeniu czujesz, że jest idealnie skrojona. Testowałam ją na trudnym technicznym podjeździe w temperaturze powyżej 20 stopni i mogę spokojnie powiedzieć, że odprowadzanie potu i efekt BRR sprawdzają się świetnie. Zamek z tyłu nie przeszkadza mimo założonego plecaka. Krój koszulki pozwala używać jej właściwie do każdego rodzaju aktywności (podobnie jak cały zestaw). Koszulka rewelacyjnie spisała się również podczas wejścia hikingowego na Czarną Górę.

Podczas podjazdów i zjazdów, kiedy mocno pracujesz całym ciałem, spodenki TOURER SHORTS W nie krępują ruchów. Duży plus za rzepy po bokach, dzięki którym idealnie możesz dopasować je do swojej budowy. Mała kieszonka pomieści rzeczy, które chcesz mieć pod ręką. Przeszkadzała mi trochę zbyt krótka nogawka, która podchodzi do góry. Typowe spodnie mtb/enduro są nieco dłuższe - sięgają ochraniaczy kolan w ruchu, ale i tak fajnie się jeździ.

Pogoda w górach zmienną jest, więc lekki midlayer zawsze dobrze mieć w plecaku. TOURER MIDLAYER JKT W jest na tyle mały, że bez problemu zmieści się do rowerowego plecaka. Zamek pozwala na zakładanie i ściąganie bez konieczności zdejmowania kasku. Przedłużony tył z paskiem silikonowym zapobiega podciąganiu bluzy do góry podczas jazdy. Strefowe rozmieszenie materiałów, np. ulokowanie bardziej oddychającej tkaniny na plecach i pod pachami, pozwala na swobodne odprowadzanie potu w miejscach, gdzie ciało reguluje temperaturę i odprowadza wilgoć.

Chusta wielofunkcyjna to must have na każdym wyjeździe. DECOR HEADGEAR rewelacyjnie sprawdza się pod kaskiem, a kiedy robi się zimno podczas zjazdu, ochrania uszy i głowę lub szyję.

Produkty testowałam na Rychlebskich Ścieżkach (rower), Masyw Śnieżnika (rower i hiking) oraz na Ślęży i Raduni (rower).